Pomocy

Jeśli szukasz możliwości kontaktu z osobą nie znajdującą się już wśród żywych - możesz tutaj poprosić o to innych.
Turion
Posty: 3
Rejestracja: pn gru 14, 2009 8:01 pm

Post autor: Turion » pn gru 21, 2009 6:29 pm

na czym to polega ze większość wizji jest taka np kontakt jest taki ze otoczenie jest ukazane w innych przypadkach a tutaj dlaczego nie ma?
śnię

Marzena
Posty: 80
Rejestracja: pn gru 07, 2009 12:07 pm

Post autor: Marzena » pn gru 21, 2009 6:54 pm

......
Ostatnio zmieniony śr gru 23, 2009 4:39 pm przez Marzena, łącznie zmieniany 1 raz.
Szczęście...to Ulotna Chwila Która Skrapla Się I Spływa Po Policzku...

Marzena
Posty: 80
Rejestracja: pn gru 07, 2009 12:07 pm

Post autor: Marzena » wt gru 22, 2009 2:14 pm

położyłam sie i wzięłam różaniec na około 4 części czyli wniebowzięcie najświętszej panny zobaczyłam Matkę boską, w niebieskiej takiej szacie z białymi motywami byla piękna z jasna twarzą, klęczałam przed nią i modliłam sie do niej ona dotknęła moje reki uśmiechała sie i cos mówiła czego nie pamiętam, ale pamiętam ze miała tak piękny głos inny taki trochę jak muzyka nie wiem nie umiem tego opisać miała ciemne włosy lśniące, delikatne dłonie, wskazała mi głowa Krzyska stała parę merów dalej rozmawiał z jakimś mężczyzna w typowy dla niego sposób miał założone ręce na brzuchu i spokojnie sobie rozmawiał nie popatrzył sie na mnie. Później znowu patrzyłam na nią i pamiętam ze nie mysla o niej jako o Maryi tylko o Matce Boskiej... później juz nie pamiętam nic. To sen zony Krzyśka Usłyszałam jeszcze imię albo Łukasz albo Mariusz
Szczęście...to Ulotna Chwila Która Skrapla Się I Spływa Po Policzku...

Grey Owl

Post autor: Grey Owl » wt gru 22, 2009 2:29 pm

Tylko taka mala podpowiedz :
Opiekunow mamy wszyscy zawsze.
Tylko bywa, ze ich nie widzimy, gdy nasze Dusze i mysli sa w zbytnim pomieszaniu, czyli mamy zbyt niskie w danym TERAZ wibracje.
Zdarza sie wtedy, ze my inni, majacy akurat wyzszy stan wibracji widzimy tych Opiekunow obok zmarlego, choc On akurat nie widzi.
Nasze prosby, modlitwy, praca Pomocnikow i wysylanie uczucia Milosci w strone "niewidzacego" otwiera Mu te mozliwosc, by to dojrzal.
Gdy raz i drugi "zalapie" sie na taki moment - i dotrze do Niego, ze moze widziec w tym nowym miejscu przebywania inne Istoty, w tym tez Swietliste - zmienia dotychczasowe przekonanie, ze wedruje po pustych przestrzeniach i otwiera swoj wzrok Duszy na swe nowe otoczenie.
Wtedy juz samodzielnie zaczyna rozmawiac, komunikowac sie i tym samym zdobywac nowe informacje o zyciu po zyciu.
Z nich zas uczy sie jak samodzielnie inicjowac wedrowke wznoszenia sie na wyzsze stopnie rozwoju Duszy.

Marzena
Posty: 80
Rejestracja: pn gru 07, 2009 12:07 pm

Post autor: Marzena » śr gru 23, 2009 6:09 pm

Chciałam złożyc wszystkim zyczenia choć moje świeta w tym roku nie beda wesołe ani radosne. Życze Wam kochani

Boże Narodzenie wkrótce, więc życzę Ci szczerze
Ciepłych chwil w rodzinie w Wigilijną Wieczerzę
Wszystko w złocie, zieleni, czerwieni
Niech Nowy Rok będzie pełen nadziei
By spełniło się choć jedno z twoich marzeń
Dużo szczęścia i niezapomnianych wrażeń!
Szczęście...to Ulotna Chwila Która Skrapla Się I Spływa Po Policzku...

Marzena
Posty: 80
Rejestracja: pn gru 07, 2009 12:07 pm

Post autor: Marzena » wt gru 29, 2009 4:33 pm

Sen o Krzysiu

Przechodząc obok Kosciola, w ktorym odbywała się msza lub różaniec w każdym razie modlitwa do Matki Boskiej brat wszedł do środka i rozmawiał z księdzem, nagle przenioslo go w inne miejsce jasny duze pomieszczenie, w którym znajdowało się cos w kształcie czerwonej wersalki. Otwarła się i w środku leżał Krzysiek i nagle otworzył oczy.. brat obudził sie zkrzykiem cos go przestraszyło ale nie wie co dokładnie i dlaczego. Gdy zasypiał slyszał taki głos: mowiący "kiedys tak bylo a teraz juz nie jest" mówił również, że gdy zasypiał widzial jasne świtało.

Wcześniej również śnił mu sie Krzysiek, który wychodził z jak by z potoku i mówił ze wcale mu tam nie jest tak dobrze

co to może oznaczać?
Ostatnio zmieniony wt gru 29, 2009 7:45 pm przez Marzena, łącznie zmieniany 1 raz.
Szczęście...to Ulotna Chwila Która Skrapla Się I Spływa Po Policzku...

Łakoma
Posty: 138
Rejestracja: śr gru 09, 2009 6:54 pm

Post autor: Łakoma » wt gru 29, 2009 5:44 pm

wiesz marzenka ja bym chetnie pomogła tylko nie chcę znowu sie wcinac ....może ktoś inny zinterpretuje sen może ciacho jak ostatnio.
Magda

asiula2k
Posty: 959
Rejestracja: czw paź 29, 2009 10:59 am

Post autor: asiula2k » wt gru 29, 2009 5:55 pm

:|
Ostatnio zmieniony śr wrz 25, 2013 6:42 pm przez asiula2k, łącznie zmieniany 1 raz.
Słabi się mszczą , wrażliwi wybaczają a inteligentni ignorują

Marzena
Posty: 80
Rejestracja: pn gru 07, 2009 12:07 pm

Post autor: Marzena » wt gru 29, 2009 8:32 pm

Kazda jakas informacja jest wazna moze naprowadzi nas na cos
Szczęście...to Ulotna Chwila Która Skrapla Się I Spływa Po Policzku...

Marzena
Posty: 80
Rejestracja: pn gru 07, 2009 12:07 pm

Post autor: Marzena » czw gru 31, 2009 1:38 pm

dzisiaj mi sie snił że spacerowałam po cmentarzu było tak szaro i smutno czesc cmentarza to były normalne groby z pomnikami a druga tylko tak jakby usypane z piachy groby bez krzyży bez wienców zniczy za zielona siatka widział groby ogrodzone drutem kolczastym co to moze oznaczac.
Szczęście...to Ulotna Chwila Która Skrapla Się I Spływa Po Policzku...

asiula2k
Posty: 959
Rejestracja: czw paź 29, 2009 10:59 am

Post autor: asiula2k » czw gru 31, 2009 2:23 pm

:|
Ostatnio zmieniony śr wrz 25, 2013 6:42 pm przez asiula2k, łącznie zmieniany 1 raz.
Słabi się mszczą , wrażliwi wybaczają a inteligentni ignorują

Marzena
Posty: 80
Rejestracja: pn gru 07, 2009 12:07 pm

Post autor: Marzena » sob sty 09, 2010 9:55 pm

Mam pytanie czy jak mi sie juz Krzysiek nie sni i nie czuje jego obecnosci to znaczy ze jest wszystko z nim ok tzn czy uczy sie zyc tam. Czy jeszcze kiedys da jakis znak ze jest tam szczesliwy
Szczęście...to Ulotna Chwila Która Skrapla Się I Spływa Po Policzku...

Marzena
Posty: 80
Rejestracja: pn gru 07, 2009 12:07 pm

Post autor: Marzena » pn kwie 05, 2010 6:55 pm

minęło juz 7 miesięcy od jego śmierci a to tak samo boli nic nie jest lepiej mówią ze czas goi rany mi się wydaje ze wcale tak nie jest tęsknie za nim strasznie ;(
Szczęście...to Ulotna Chwila Która Skrapla Się I Spływa Po Policzku...

Łakoma
Posty: 138
Rejestracja: śr gru 09, 2009 6:54 pm

Post autor: Łakoma » wt kwie 06, 2010 11:39 am

Marzenka nie wiem kto tak mowi ... Ja wiem ze czas nie goi ran. nic ich nie goi , one pozostaja... niektóre na zawsze. Czas tylko daje na m mozliwosc bysmy nauczuli sie zyc z tymi ranami.
Magda

Marzena
Posty: 80
Rejestracja: pn gru 07, 2009 12:07 pm

Post autor: Marzena » śr kwie 07, 2010 3:28 pm

Ja chyba nie potrafię żyć bez Niego oddałabym wszystko żeby tylko wrócił albo dołączyła do niego :placze:
Szczęście...to Ulotna Chwila Która Skrapla Się I Spływa Po Policzku...

Conchita
Administrator
Posty: 1414
Rejestracja: wt lis 07, 2006 7:25 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Conchita » czw kwie 08, 2010 8:07 am

Kochana Marzenko, z czasem ból zelżeje - nie bez powodu żałoba trwa rok, a nawet dłużej.

Potrzeba Ci być może szerszej perspektywy, ale nie podanej przez kogoś (bo rozum i emocje kiepsko się ze sobą dogadują) - ale takiego wewnętrznego zrozumienia, wewnętrznego światła. Nad tym trzeba trochę popracować, by się pojawiło, bo hałaśliwe emocje, nawykowe myśli zagłuszają tą wewnętrzną mądrość. Spróbuj może poszukać jej w tzw. medytacji - jest to najlepszy sposób na złapanie równowagi wewnętrznej i odnalezienia siły w sobie...
Oby wszystkie istoty osiągnęły szczęście i przyczyny szczęścia

Roxanne
Administrator
Posty: 1086
Rejestracja: ndz lis 05, 2006 12:59 am

Post autor: Roxanne » czw kwie 08, 2010 10:07 am

Marzenko, nie jestem dobra w radzeniu w takich sytuacjach i nie wymyślę nic mądrzejszego, niż to, co radzi Bruce. Chodzi o to, że jeśli "tracimy" bliską osobę, jeśli znika z naszego życia, wyjeżdża, czy przenosi się w przestrzenie niefizyczne...to wraz z nią tracimy też znaczną część nas samych, część naszej tożsamości. Np. jeśli umiera mąż, to jego żona nie może o sobie mówić "żona, kochanka", i sama myśl o byciu żoną i kochanką, która jeszcze przed chwilą sprawiała radość i określała sens życia, sprawia jedynie ból.

Tak jest skonstruowany nasz umysł...

Ten proces jest w pewnym sensie rozpadem naszej tożsamości, tego jak sami siebie określamy. Jeśli żona określała siebie jako "żonę ukochanego męża" i było to dla niej bardzo ważna rola w życiu, wówczas po jego śmierci sama nie wie kim jest. Potrzebuje czasu, żeby na nowo siebie zdefiniować.
Tutaj Bruce podkreśla, że bardzo pomocne jest odnalezienie w pamięci czegoś, co się uwielbiało robić zanim poznało się tą bliską osobę, a nie robi się już tego od jakiegoś czasu, i powrót do tej rzeczy. Może to być np. malowanie, jazda konna, czytanie książek do poduszki...dosłownie wszystko. Pomaga to na nowo się zintegrować, pozbieram razem pogubione, czasami wręcz roztrzaskane części nas samych.

Może jest taka rzecz...coś co było Twoja pasją zanim poznałaś Krzysztofa?

Ważne jest tez zadawanie odpowiednich pytań, jeśli pytamy nieustannie :"dlaczego to tak boli", wówczas koncentrujemy się bólu i pogrążamy w nim coraz bardziej, co nie pomaga ani nam, ani naszym bliskim, którzy wciąż przecież są obok, tylko inaczej niż dotychczas.

Wiele cudownych osób, po tragicznej stracie swoich dzieci zadało inne pytania: np. "co dobrego mogę zrobić dla świata w związku z tą śmiercią". W ten sposób powstało wiele wspaniałych fundacji, organizacji, w których ci dzielni rodzice znaleźli nowy sens życia...

spróbuj Marzenko zadać sobie kilka takich pytań - odpowiednie pytania potrafią przynieść nam odpowiedzi, które leczą serca i dusze...

Po czasie najsilniejszej żałoby i tęsknoty warto dziękować za to, że ten ktoś był częścią naszego życia , wdzięczność to zbawienna energia.


Oczywiście nasz ludzki, zamknięty w iluzji czasu i przestrzeni umysł mam wielkie problemy ze zrozumieniem tych rzeczy, dopuszczeniem, że każdy koniec, każda śmierć to tak naprawdę nowe narodziny. Żal nam gąsienicy, ale czy nie zachwycamy się motylem wykluwającym się z kokona?

Pozdrawiam Cię serdecznie.
"Idź swoją drogą, a ludzie niech mówią, co chcą."
-- Alighieri Dante

Marzena
Posty: 80
Rejestracja: pn gru 07, 2009 12:07 pm

Post autor: Marzena » czw kwie 08, 2010 2:54 pm

Dzieki dziewczyny narazie rzuciłam się w wir pracy to mi troche pomaga nie myślę o wypadku ae za to gdy przychodzi wieczór i kładę sie do łózka zastanawiam sie co porabia Krzysiek dawno nie miałam od niego żadnych wieści nawet mi sie juz nie śni nie czuje jego obecności porażka. Modle sie codziennie za niego zapalam świeczka i mam nadzieje ze jest mu dobrze tam gdzie teraz jest
Szczęście...to Ulotna Chwila Która Skrapla Się I Spływa Po Policzku...

ODPOWIEDZ

Wróć do „Kontakt ze zmarłymi”