Miłość czy wolność a może wolność i miłość.

Jeśli straciłeś kogoś bliskiego, lub przeżywasz trudne chwile z innego powodu i potrzebujesz pocieszenia lub po prostu chciałbyś, aby ktoś Cię wysłuchał, możesz opowiedzieć swoją historię tutaj.
Dothy
Posty: 72
Rejestracja: czw paź 14, 2010 1:16 pm

Post autor: Dothy » czw lip 19, 2012 6:22 pm

A żyję kurcze za karę... i błagam Boga by go nie było..
dorota

Karol Gustaw
Posty: 38
Rejestracja: czw mar 15, 2012 7:56 am

Post autor: Karol Gustaw » pt lip 20, 2012 5:57 am

Chyba źle odczytujesz moje pytania, to normalne, ze rodzic opiekuje się swoim dzieckiem. Zapytam inaczej czy uważasz, że jesteś tu po to żeby rodzić dzieci, wychować je i umrzeć?

Dothy
Posty: 72
Rejestracja: czw paź 14, 2010 1:16 pm

Post autor: Dothy » pt lip 20, 2012 1:56 pm

Wiesz, nigdy nie chciałam być inkubatorem.. Chciałam dać moim dzieciom maksimum swobody przy wyborach ( w ich dorosłym już życiu). W przypadku mojego syna to nie zadziałało- wybrał ostateczne rozwiązanie... A ja chciałam żyć także i dla siebie .. Czyżby to był mój błąd?
dorota

Karol Gustaw
Posty: 38
Rejestracja: czw mar 15, 2012 7:56 am

Post autor: Karol Gustaw » sob lip 21, 2012 9:43 am

Odpowiedź jak najbardziej poprawna ale nie o poprawność odpowiedzi mi chodzi a o schemat zachowań.
Dorota ja zostałem wychowany w rodzinie gdzie nie było Boga, rodzice byli w PZPR i chowali mnie w tym stylu ale jak się PRL zawalił i partyjni zaczęli chodzić do kościoła to zapytałem ojca co o tym sądzi. W odpowiedzi usłyszałem - tylko krowa nie zmienia zdania. I ja je też zmieniłem, rodzice przestali być dla mnie autorytetami i nie tylko oni. Zacząłem szukać prawdy i znalazłem Boga(chociaż do dzisiaj nie znam jego definicji), znalazłem również tamten świat i śmierć bliskich już mnie nie boli.
Myślałem że znajdę opiekuna i wtedy wszystko będzie jasne, powie mi co i jak. Znalazłem kogoś takiego(tak mi się przynajmniej wydawało)bo życie mi pokazało że wpadłem na złośliwe dusze :diabel: . Znowu mnie świat oszukał a właściwie następne moje wyobrażenie o nim poszło do kosza ale żeby nie było aż tak tragicznie to jest ktoś kto się mną opiekuje chociaż go nie znam. :P
Z Tobą jest podobnie, ten ból który jest w Twoich postach, to zderzenie twojej wyobraźni z rzeczywistością i tylko od Ciebie zależy jak długo będzie boleć.

ataner1957
Posty: 31
Rejestracja: wt sie 24, 2010 1:54 pm

Post autor: ataner1957 » pn lip 23, 2012 10:53 am

O jakie tu schematy chodzi? Czyżby można było zakreślić jakiś szkic postępowania, które spowodowałoby ulżenie cierpieniom matek po stracie ukochanych dzieci? Tego typu doświadczenia nie są chyba udziałem Pana Karola.

Karol Gustaw
Posty: 38
Rejestracja: czw mar 15, 2012 7:56 am

Post autor: Karol Gustaw » pn lip 23, 2012 1:24 pm

Ataner napisz jak powinno wyglądać życie Twoje i twojego dziecka, a jak już napiszesz, to napisz kto ci to powiedział, że tak ma być.

Dothy
Posty: 72
Rejestracja: czw paź 14, 2010 1:16 pm

Post autor: Dothy » pn lip 23, 2012 7:08 pm

Karolu Gustawie , zapewne masz rację,iż Ktoś się mną opiekuje... Nie jestem jednak pewna czy to właściwy opiekun. ....Ty sam wydajesz się mi postacią mocno intrygującą i z lekka niepokojącą. Zastanawiam się skąd wzięło się Twoje zainteresowanie nie tyle moją osobą co moim przypadkiem... co do jednego muszę się z Tobą zgodzić -jestem schematyczna jak my wszyscy. Czy tego chcemy czy nie powielamy pewne wzorce zachowań. a co do bólu-ma boleć ponieważ na to zasługuję ( przynajmniej na to...)Pozdrawiam z chrześcijańską miłością. Dorota
dorota

Karol Gustaw
Posty: 38
Rejestracja: czw mar 15, 2012 7:56 am

Post autor: Karol Gustaw » wt lip 24, 2012 6:36 am

Dothy pisze:Ty sam wydajesz się mi postacią mocno intrygującą i z lekka niepokojącą.
Co masz na myśli?
Dorota jak przychodzisz do znajomych czy do jakiejś innej grupy ludzi i mówisz , że cię coś boli to oni mówią:
- a niech cie boli
- czy pytają co cie boli i próbują Ci pomóc
Dorota ten kto Ci powiedział ze musisz cierpieć to jakiś sadysta, jeżeli chcesz go słuchać to twoja wola.

Karol Gustaw
Posty: 38
Rejestracja: czw mar 15, 2012 7:56 am

Post autor: Karol Gustaw » wt lip 24, 2012 10:09 am

Dothy pisze: Zastanawiam się skąd wzięło się Twoje zainteresowanie nie tyle moją osobą co moim przypadkiem...
Dorota ktoś zainspirował mnie do przeczytania twojego postu, potem 2-go, 3 -go, 5-go. Następnie powstał ten temat, ja Cie w nim nie wywołałem, sama przyszłaś. Jak myślisz, dlaczego. Pewnie też ktoś Cię zainspirował. Moim zdaniem gdzieś się pogubiłaś na tej swojej duchowej ścieżce i ktoś próbuje pokazać ci inną drogę.

Do tego tekstu też mnie zainspirowano.

Dothy
Posty: 72
Rejestracja: czw paź 14, 2010 1:16 pm

Post autor: Dothy » wt lip 24, 2012 11:03 am

Karolu, ciesze się niezmiernie,iż zdaje mi się jesteś pozytywnie do mnie nastawiony. Nikt mi nie sugeruje abym zatracała się w boleści i nie zatracam się. Żyje pewnie podobnie jak inni : z trudem, problemami, ale też z momentami większej czy mniejszej radości bytu... Dziękuje za "pochylenie się" nad moimi przemyśleniami raz jeszcze.Co do zagubienia się na drodze duchowej -to masz zupełną rację. Nie wiem już doprawdy nic, ba nawet nie staram się już wiedzieć. Mam naturę analityka (jak większość kobiet)i gubię się już w procesie wnioskowania.Fajnie ,że się pojawiłeś -kimkolwiek jesteś i cokolwiek robisz( to stwierdzenie nie jest prośbą o ujawnienie tożsamości...)wiem ,jak czasami nie chce się czegokolwiek napisać z powodu zmęczenia czy własnie kryzysu więc tym bardziej cenię tych ,którzy pokonuję własne ograniczenia czasowo-przyczynowe i starają się pomagać innym-być może bardziej jeszcze zgubionym.Pozdrawiam uniżenie...Dot
dorota

Karol Gustaw
Posty: 38
Rejestracja: czw mar 15, 2012 7:56 am

Post autor: Karol Gustaw » śr lip 25, 2012 6:56 am

Dothy pisze: Nie wiem już doprawdy nic, ba nawet nie staram się już wiedzieć.
to moze zacznij sie starać :)

Dothy
Posty: 72
Rejestracja: czw paź 14, 2010 1:16 pm

Post autor: Dothy » śr lip 25, 2012 2:06 pm

Dziękuję za radę i wzajemnie
dorota

ODPOWIEDZ

Wróć do „Rozmowy o trudnych chwilach”